Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 691 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

"Kiedy przeskoczysz, to i wtedy nie mów hop. Zobacz najpierw w co wskoczyłeś." Julian TUWIM

Kategorie

MOJE APOSTAZYJNE OŚWIADCZENIE

niedziela, 20 maja 2012 15:47
Skocz do komentarzy

 

Wiele ostatnio jest sporów w sprawie publicznego aktu wystąpienia z katolickiego Kościoła w wykonaniu Janusza Mariana Palikota, urodzonego w Biłgoraju 26 października 1964 roku, który dzięki temu zdarzeniu mógł  stać się posłem na Sejm V, VI i VII kadencji III RP oraz założyć polityczną partię, przez mniej zorientowanych uznawaną za lewicową.

 

Akt ten, a zwłaszcza sposób jego dokonania, ma zapewne kilka różnych aspektów, wśród których na czoło wybija się chęć zdobycia popularności, co w przypadku polityka o sporych ambicjach nie powinno dziwić. Myślał zapewne J.M. Palikot, że  ludzie bardziej historycznie wykształceni, wspomniawszy rozpowszechnioną przez media scenę umieszczania jego aktu apostazji na drzwiach Bazyliki oo. Franciszkanów w Krakowie, kojarzyć go będą z Marcinem Lutrem, który swe słynne tezy 31 października 1617 r. też umieścił na kościelnych wrotach. Jeszcze bardziej wykształceni wspomnieć mogli rzymskiego cesarza Flawiusza Klaudiusza Juliana Apostatę, o tym  jednak pamiętając, że w przeciwieństwie do obydwu swych apostazyjnych następców, odstąpił od wiary, oni natomiast tylko wystąpili z katolickiego Kościoła, przy wierze pozostając.

 

                              

                                  Flawiusz Klaudiusz Julian Apostata -

                                            protoplasta Janusza Mariana Palikota 

 

Jest wszakże jeden wspólny element łączący tych trzech odstępców. Otóż kierowali się oni przeświadczeniem o podstawowej sprzeczności uczynków funkcjonariuszy kościelnych z naukami Chrystusa. Gdy ich nauczyciel i Bóg zarazem, zalecał ubogacanie ducha bez przywiązywania wagi do materialnej zamożności, oni w krótkim czasie obrócili tę tezę o 180 stopni. Toteż cesarz Julian Apostata rozkazał, by chrześcijańscy hierarchowie oddali bogactwa zabrane z pogańskich świątyń, lub zwrócili ich pieniężną równowartość i odebrał biskupom prawo do podróżowania na koszt państwa. Głównym motywem wystąpienia Marcina Lutra z katolickiego Kościoła był uprawiany przez kler handel odpustami, a Janusz Marian Palikot - też apostata, uzasadnił swój krok niesamowitą pazernością finansową tej instytucji, jej  niezdolnością do oczyszczenia się pod względem etycznym czy moralnym oraz polityczno-partyjnym charakterem. A zatem skrajny materializm, upadek etyczny, upartyjnienie Kościoła powodują, że ja w tym kościele być nie mogę oświadczył mediom w podsumowaniu.

 

                              

                      Martin Luter - prekursor techniki publikacji apostazyjnych oświadczeń

 

Podczas dzisiejszego śniadania w Radiu „Z”, przez jakąś prywatną, reklamującą się w ten sposób firmę fundowanego Monice Olejnik i kilku politykom różnych wyznań oraz opcji, padało wiele krytycznych komentarzy na temat apostazyjnego uczynku Palikota. Nie podzielam takiego nastawienia. Po pierwsze, o czym wspomniałem wyżej, jako politykowi z ambicjami wolno mu wszelkimi dostępnymi i nie naruszającymi prawa sposobami zmierzać do uzyskania popularności. Po drugie, dobrze się stało, że zwrócił uwagę na rzeczywiste oblicze kleru katolickiego Kościoła w Polsce, który zwłaszcza z pomocą osławionej Komisji Majątkowej, rozdrapał dobra materialne państwa na ile się tylko dało.

 

Przy okazji dowiedziałem się jak skomplikowana jest procedura wystąpienia z Kościoła katolickiego, z którym nie mam nic wspólnego, choć de nomie wciąż jestem jego członkiem, bo w kilka tygodni po narodzinach, bez pytania o zgodę ochrzczono mnie, a jako niedojrzały smarkacz, ledwie liznąwszy dwóch czy trzech klas wykształcenia w podstawówce, przystąpiłem do komunii świętej, znęcony obietnicą matki, że z tej okazji uszyje mi garniturek i kupi nowe buty. W bierzmowaniu udziału już nie wziąłem, bo uparłem się, by nadano mi z tej okazji imię mojego ojca - Witold, a ksiądz katecheta powiedział, że nie ma takiego świętego, więc zrezygnowałem. Od tego momentu nic z tą instytucją mnie nie łączyło i nie przewiduję, bym miało to ulec zmianie.

 

                                           

                                                 Janusz Marian Palikot, 

                                                         doprowadzony do apostazji przez

                                                        kler Kościoła katolickiego w Polsce. 

 

Nie dokonam więc zwyczajowego aktu apostazji za pomoca przybicia kartki z jego tekstem choćby na drzwiach mojego mieszkania, z dwóch powodów:

           1. Jego procedura jest niezwykle skomplikowana i wymaga oficjalnych kontaktów z przedstawicielami kleru, do których (oficjalnych kontaktów) mam silną awersję. Jako zastępca do spraw SB Szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Olsztynie, choć wydział od spraw kościelnych mi nie podlegał, z kilkoma księżmi nie raz popiliśmy zdrowo i pogadaliśmy jak ludzie, co świadczy o tym, że nie żywię do nich, jako do ludzi, uprzedzeń. Ich pozycja w służbowej hierarchii natomiast oraz cała instytucja kompletnie mnie nie interesuje, a występując do niej z apostazyjnym wnioskiem, dałbym wyraz czemuś przeciwnemu,  

           2. Nie mogę występować z organizacji, do której świadomie nie wstąpiłem po to tylko, żeby obniżyć o mój przypadek jej skład członkowski. Po pierwsze, ta organizacja i tak tego nie zauważy i dalej będzie twierdzić, że 95 % narodu to sami jej miłośnicy, popierający także proceder odbierania państwu nienależnych jej dóbr. A po drugie, musiałbym przejrzeć składy członkowskie wszystkich innych kościołów, wyznań i religii w Polsce, włącznie z ateistami, do których też nie należę 1), by przekonać się, że żadna z nich nie wciągnęła mnie równie zasadnie na swego członka.

 

Oświadczam zatem, że Kościół katolicki, protestancki, augsburski, prawosławny, polski, reformowany, wszelkie wyznania żydowskie, chińskie, japońskie, wietnamskie, hinduskie, murzyńskie, indiańskie i jakie jeszcze tylko są na świecie, interesują mnie w tym samym stopniu, to znaczy wcale.

 

Księdza proboszcza parafii św. Wojciecha na warszawskiej Woli informuję, że jeśli postanowi odwiedzić mnie "po kolędzie", to go przyjmę, pod dwoma wszakże warunkami:

    1. Przyjdzie „po cywilnemu”, bez zwyczajowej asysty;

    2. Przyniesie flaszkę, ja wtedy postawię drugą, z zagrychą i pogadamy na tematy wyłącznie świeckie, jak chłop z chłopem. Nawet o dupach, proszę księdza kanonika, nomen omen , jak patron parafii, też Wojciecha, choć ja już tylko pogadać o nich mogę. Amen ! 

_____           

 1) Ateizm polega na wierzeniu, że Boga nie ma, przeciwne wyznanie natomiast wierzy, że On jest. Cała sprawa zasadza się zatem na wierzeniu, a ja ufam tylko temu, co mogę pomacać. Dlatego jestem skrajnym agnostykiem. 

 



Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 17 sierpnia 2016 2:53

    Tak trszymać

    autor Szymon90

    blog: http://www.oymalitepe.net/modules.php?name=Your_Account&op=userinfo&username=ikytokot

  • dodano: 01 sierpnia 2016 18:37

    super wpisy gratki:)

    autor pisarz3483

    blog: http://vatsau.vatme.net/forums/topic/plan-pracy-licencjackiej-wzor-2/

  • dodano: 23 grudnia 2014 19:36

    Great information. Lucky me I found your website <br>by chance (stumbleupon). I have saved as a favorite for later!

    autor Waldo

    blog: http://www.caffettano.pl/blog/gadzety-swiateczne-w-siedzibach-instytucji-publicznych/

  • dodano: 24 listopada 2014 16:23

    Interesujący wpis!

    autor Domazyr

    blog: http://picyou.com/user/kotrakna

  • dodano: 22 maja 2012 22:33

    No i dobrze, panie aBeeS ! Jeden robi to tak inny inaczej i dlatego po krótkim okresie małżeńskiej wierności szukamy innych doznań. Raz jeszcze powtarzam: religia i Kościół obchodzą mnie tyle, co psa piąta łapa. Dlatego nie chce mi się nawet rozmyślać nad tym czy Bóg jest, czy go nie ma. Jeśli jest, to jego sprawa. Jeśli go nie ma, to i sprawy nie ma . Pozdrawiam.

    autor Wiesław Poczmański

  • dodano: 22 maja 2012 21:53

    Ateizm nie jest wiarą.
    Czy ateizm ma jakieś dogmaty?
    Niewiara nie jest innym rodzajem wiary, tak jak brak współżycia seksualnego nie jest innym rodzajem współżycia, a niejedzenie nie jest innym rodzajem jedzenia.
    Kaznodzieje religijni na całym świecie wciskają dodatkową ciemnotę że ateizm to też wiara i czynią śmieszne umysłowe wygibasy, którymi chcą dowieść, że ateizm jest równie kiepsko uzasadniony co teizm.
    Może jestem naiwny ale jestem bezgranicznie przekonany - bez cienia wątpliwości (chodzi o przeświadczenie i rozumowanie) w tym przedmiocie. Wybrałem (z przekonania) zdecydowany pogląd na te sprawy.
    Dlatego nawet nie twierdzę: "nie wierzę dopóty, dopóki nie pomacam", bo nie ma nic i nie będzie - w sensie nadprzyrodzonym &#8211; do macania.

    autor aBeeS

  • dodano: 22 maja 2012 18:22

    Zainteresowanych problemami apostazji zapraszam na mój blog http://myslibylegoesbeka.blogspot.com/2012/05/apostazja-od-zaplecza.html
    Pozdrawiam

    autor marzyciel23

    blog: http://myslibylegoesbeka.blogspot.com/

  • dodano: 21 maja 2012 23:06

    Do aBeeS !
    Muszę jednak wnieść małą poprawkę: wierzący wierzy, że Bóg jest, ateista też wierzy w tezę przeciwną - że go nie ma. Nie ma żadnej praktycznej możliwości weryfikacji tych tez. Dlatego wybrałem agnostyczyzm, który w moim przekonaniu oznacza brak jakiegokolwiek zainteresowania tym problemem. Ja nie wykluczam jego istnienia bądź nieistnienia. To po prostu mnie nie interesuje ! Oczywiście do głowy by mi nie przyszło uznawać Boga w wydaniu chrześcijan, żydów, mahometan czy jakiegokogokolwiek innego wyznania. Lecz istnienie jakiejś siły sprawczej, w postaci niewyobrażalnej i o lata świetlne odległej od wszelkich religijnych głupot, nie da się wykluczyć choćby dlatego, że nie da się tego poglądu zweryfikować. Chodzi mi więc tylko o pewien rodzaj rozumowania, a nie o przeświadczenie, którego w tym przedmiocie nikt nie może realnie mieć. I tyle ! Dlatego powiadam: nie wierzę dopóty, dopóki nie pomacam. A jak dotąd wspomniana "siła sprawcza", pominąwszy Matki Teresy, Janów Pawłów et consortes, nikomu realnie, poza snami, się nie objawiła.

    autor Wiesław Poczmański

  • dodano: 21 maja 2012 20:36

    Żeby zakończyć przedłużajacą się dyskusyję - skąd inąd interesującą - to powiem tak:
    - wierzący wierzy (co normalne u wierzącego) i robi co mu pasterze karzą.
    - ateista (niewierzacy) nie wierzy i sprawy wiary, Boga i zwiazane z tym instytucje mu zwisają (w najmniejszym stopniu nie interesuja go).
    - agnostyk nie wyklucza istnienia Boga i mimo że nie praktykuje to na wszelki wypadek .... może nie (prysłowiową) świeczkę i ogarek (Dawkins określił to bardziej dosadnie) ale nie opowiada się za żadną ze stron.
    Pozdrawiam.

    autor aBeeS

  • dodano: 21 maja 2012 14:11

    Do Autora:żadnych norm cenzorskiego urzędu W.P.nie naruszyłem,nikogo nie obraziłem,ale wicie,rozumicie pułkowniku-
    kumam o co biega.Pozdrawiam.

    autor Zagłębiak43

  • dodano: 21 maja 2012 14:01

    Do Zagłębiaka 43!
    Takich prypadków jest sporo. Wirtualna Polska ma surową i wyspecjalizowaną cenzurę. Twój tekst musiał naruszać normy cenzorskiego urzędu.

    autor Wiesław Poczmański

  • dodano: 21 maja 2012 12:35

    Co jest grane?Dlaczego nie ukazał się mój
    wpis sprzed trzech godzin?

    autor Zagłębiak43

  • dodano: 20 maja 2012 22:39

    Do aBeeS ! Może zbyt dosadnie się wyraziłem (przepraszam), lecz doprawady mój agnostycyzm polega na tym, że sprawy wiary i związanych z nią instytucji w najmniejszym stopniu mnie nie interesuję. Nie jestem w stanie zmienić tego nastawienia.

    autor Wiesław Poczmański

  • dodano: 20 maja 2012 22:07

    Ja także przesadnie nie opieram się na autorytetach. A Dawkinsa przywołałem nie jako autorytet, a jako autora - wg mnie - najcelniejszego określenia tej grupy, części społeczewństwa, która nie przyznaje się do wiary w Boga i nie chce uchodzić za niewierzących w niego czyli ateistów.
    A to wcale nie oznacza - przynajmniej wg mnie i nie tylko - że "że wszystkie problemy związane z wiarą mam w dupie,"

    Zagłębiaku, znaleziono sposób na obejście z apostazją kontaktu z konsulatami Watykanu. Czy bardziej skuteczną - nie wiem. Ale podobno adnotacja i pismo urzędowe - jest.
    Otóż jadą do Niemiec na miesiąc (wakacje, urlop) zatrudniają się dorywczo, a tam wypełniają oficjalny druk przynależności do kościoła. Niemiecki urząd (zgodnie z obowiązującym tam podatkiem kościelnym) powiadamia jego parafię w Polsce że zrezygnowało się z przynależności do Krk.

    autor aBeeS

  • dodano: 20 maja 2012 21:21

    Do aBees ! Ja mam tę słabość, że nie uznaje autorytetów, toteż nie wiem co Dawkins powiedział (napisał, pomyślał) o agnostykach. Dla mnie ta orientacja jest kulturalnie wyrażonym komunikatem, że wszystkie problemy związane z wiarą mam w dupie, choć w najmniejszym stopniu nie potępiam tych, którzy mają je w bardziej szlachetnych organach swego ciała. Pozdrawiam.

    autor Wiesław Poczmański

  • dodano: 20 maja 2012 19:15

    Witam Wiesław!Procedura wystąpienia z Kościoła jest rzeczywiście skomplikowana i
    wymaga kontaktu z proboszczem,oraz dwóch
    świadków,ale wyłącznie w przypadku tzw.
    "apostazji kanonicznej",propagowanej przez
    Konferencję Episkopatu Polski,oraz sprzyjające jej serwisy-apostazja.pl i apostazja.info,które to miniony tydzień ogłosily"tygodniem apostazji".Apostazja ta
    opiera się na instrukcji watykańskiej z 2006
    roku,"ulepszonej"następnie przez KEP 27
    września 2008 i przyjętej prawdopodobnie
    tylko w diecezji łomżyńskiej,po czym zniesionej w kwietniu 2010 roku,do czego
    episkopat wstydliwie się nie przyznaje.
    Instrukcja KEP-u o apostazji miała na celu przejęcie kontroli nad tym procesem
    poprzez zaoferowanie"ekskomuniki na
    życzenie",bowiem-jako kara kościelna,nie
    jest ona równoznaczna z wystąpieniem z
    Kościoła.Kościół Katolicki po prostu nigdy
    nie uznawał i nie uznaje wystąpienia z jego okowów i tacy"apostaci"nadal i do
    śmierci podlegają prawu kanonicznemu.
    Reasumując,instrukcja watykańska:Actus
    formalis.....catholica"ma na celu przejęcie
    kontroli nad procesem występowania z
    Kościoła,a nie"ułatwienie apostazji",tylko
    jej utrudnienie-w rzeczywistości wręcz uniemożliwienie występowania z Kościoła
    na podstawie ustawy świeckiej.Manipulacja ta odbyła się za
    cichym przyzwoleniem państwa,które nie
    zareagowało na zawłaszczenie prawa przez KEP,w efekcie czego wiele osób stosując się do wewnętrznej instrukcji Kościoła zostało upokorzonych,poniżonych i oszukanych.
    Kościół powołując się na kodeks kanoniczny nie pozwala na wgląd do swoich akt(świadectwa chrztu),co według
    Generalnego Inspektora GIODO i sądów
    powszechnych jest rzekomo zgodne z
    obowiązującym prawem RP i prawem unijnym.Aby udowodnić,że występowanie
    z Kościoła nie jest jego wewnętrzną sprawą należy przy wystąpieniu wyłącznie
    napisać zrozumiałe i jednoznaczne oświadczenie woli podpisane przez występującego i wysłane do proboszcza
    parafii chrztu za zwrotnym potwierdzeniem odbioru.Zainteresowanych odsyłam do www.wystap.pl,gdzie uzyskają wszelkie
    niezbędne informacje i formularze w wersji K i M.Pozdrawiam.

    autor Zagłębiak43

  • dodano: 20 maja 2012 19:06


    Powód mojego rozśmieszenie jest taki, że różnimy się - z całym szacunkiem - (w kontaktach z kościołem jednej z dzielnic Rzymu) tylko imieniem patrona przy bierzmowaniu
    Apostazji nie dokonałem z trzech powodów:
    - nie lubię kontaktów z obłudnikami, którzy handlują złudzeniami i żerują na naiwności ludzi (co czyni ich dla mnie powietrzem),
    - nie mam zamiaru spełniać ich warunków przy tej całej ... procedurze tj. szukać świadków (!), jechać do miejsca chrztu (mieszkam w innym krańcu kraju), i prosić się ich o coś, do czego ręki nie przyłożyłem, wiedząc że i tak mnie nie wykreślą),
    - z lenistwa.
    Ale szanuję tych, którzy taki trud sobie zadadzą, bo gdy takich apostazji będzie więcej to szamanie przynajmniej na 94% muszą "spuścić" liczebność stada (bo nie da się wciąż tego zjawiska ukrywać), a to plus.
    Dlatego m.in. oddałem głos na Palikota. Nie mając na horyzoncie partii rzeczywiście lewicowej, a nie chcąc po raz enty być zrobiony w Wańkę-wstańkę przez SLD a głosowanie uważam za obowiązek - tak właśnie postąpiłem. Wiedząc, że nie jest on lewicowcem (na co niektórzy dali się nabrać, lub niedokładnie śledzili jego poczynania) liczyłem jedynie na włożenie przez niego kija w watykańskie (światopoglądowe) mrowisko. Nie żałuję tego, bo miło było patrzeć na te rozdziawione gęby konsuli watykańskich. Nie obliguje mnie to oczywiście do powtórki.
    Przykro mi Szanowny Autorze, ale powinienem przytoczyć opinię prof. Dawkinsa na temat agnostyków. Zapewne Pan ją zna, więc sobie daruję.
    Pozdrawiam.

    autor aBeeS

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

piątek, 28 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  449 879  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O moim bloogu

Kiedy przeskoczysz, to i wtedy nie mów hop. Zobacz najpierw w co wskoczyłeś (Julian TUWIM)

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 449879
Wpisy
  • liczba: 642
  • komentarze: 4106
Galerie
  • liczba zdjęć: 52
  • komentarze: 34
Punkty konkursowe: 300
Bloog istnieje od: 3000 dni

Lubię to

Wizytówka


Wiesław Poczmański

wirtualni.wp.pl forum.wp.pl